Tak los chciał, że dzisiaj wracam z pracy drogą, o której nigdy nie zdarzyło mi się nawet pomyśleć. Pewnie, ostatnio pobiłem rekord jadąc do pracy, gdy przesiadałem się z pociągu osobowego do pospiesznego w Skierniewicach. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że mieszkam w Łodzi, a pracuje w Piotrkowie. Każdy wie, że droga z Łodzi do Piotrkowa przez Skierniewice nie jest zbyt szczęśliwym wyborem. W tym przypadku jestem jednak usprawiedliwiony, ponieważ ten jeden raz do pracy jechałem z działki, która z kolei jest pod Kutnem.
Do rzeczy jednak…
Podróż w nocy z Piotrkowa do Łodzi Fabrycznej z przesiadką w Koluszkach skłoniła mnie do pewnej refleksji na temat Piotrkowa właśnie. Uściślając, nie tyle sama podróż co godzinne oczekiwanie na pociąg na piotrkowskim dworcu PKP.
Była godzina 3:00 rano, dla niektórych w nocy. Jak wspominałem pociąg miałem za godzinę. Postanowiłem odbyć krótki spacer po ulicy Słowackiego (wszystko wskazuje, że jest to główna ulica w Piotrkowie Trybunalskim). Pomimo niezbyt ciekawej pogody – zima dawała o sobie znać – nie chciałem zmarnować tej godziny siedząc na dworcu. Z drugiej strony, spędzanie czasu na dworcu od kiedy zamknięto Bar 24H nie należy do przyjemnych. Pozostaje jedynie poczekalnia, na której z ławek użytek zrobili bezdomni, zmieniając je na łóżka, a cała poczekalnia w ten sposób zmieniła się w noclegownie. Smród niesamowity. Współczuje Pani kasjerce, która musi tam siedzieć w oczekiwaniu na pasażerów chcących kupić bilety. A więc usiąść na dworcu w Piotrkowie często nie ma gdzie. Najczęściej do dyspozycji pasażerów pozostają parapety na oknach, ale o ile jeszcze latem można na taki sposób oczekiwania przystać, o tyle zimą grozi to zaziębieniem nerek, bo przez niezbyt szczelne okna wieje niemiłosiernie. Po drugiej stronie ulicy jest dworzec autobusowy. Tam problem bezdomnych został wyeliminowany do tego stopnia, że zwykli pasażerowie również nie mają gdzie spędzić czasu w oczekiwaniu na autobus. Jak to zrobiono? Dworzec autobusowy w Piotrkowie Trybunalskim jest zamykany na noc. Ciężko mi powiedzieć, o której jest otwierany, ale gdy kiedyś wracałem z pracy do Łodzi około godziny 5:00, to byłem skazany chować się przed zimnem na dworcu PKP.
Wracając do dworca kolejowego, jest to zabytek. I faktycznie ma ten dworzec jakiś klimat. Na moje odczucie jest to jednak klimat rodem z czasów komuny. Może takiego przekonania nabrałem po częstych wizytach w barze 24H, w którym klimat faktycznie panował niczym w barach mlecznych w epoce przed solidarnościowej – wiele osób może to potwierdzić:-) Całe szczęście, że Pani zza baru była na tyle sympatyczna, że czar ZSRR pryskał natychmiast. Ostatnio doszły mnie słuchy, że piotrkowski dworzec w najbliższym czasie zostanie poddany remontowi (http://www.epiotrkow.pl/news/Piotrkow-Dworzec-PKP-bedzie-remontowany,1023). I chwała za to osobie, która w końcu podjęła taką decyzję, bo dworzec (autobusowy, czy kolejowy) to wizytówka miasta. Każdy turysta, który zawita w mieście, pierwsze co widzi, to właśnie dworzec, a trzeba pamiętać, że pierwsze wrażenie jest zawsze najważniejsze.
Dla podsumowania, bar zamknięty, na poczekalni dworca noclegownia dla bezdomnych, więc nie pozostało mi nic innego jak spacer po mieście. Na spacer chciałem przeznaczyć maksymalnie 50 minut. Co mi z tego wyszło? Zaraz się dowiecie.
O tyle, o ile sam dworzec raczej odstrasza niż zachęca do zwiedzania miasta, to gdy tylko wyjdziemy przed niego, naszym oczom ukaże się pięknie wyremontowana wieża ciśnień. To swego rodzaju światełko w tunelu dla całego miasta i droga, którą powinni iść samorządowcy przy podejmowaniu decyzji o rewitalizacji centrum miasta. Mam przyjemność jeździć do pracy do Piotrkowa Trybunalskiego od przeszło 2 lat. Pamiętam więc jak jeszcze kilka miesięcy temu, ten budynek straszył bardziej niż dworzec kolejowy. Teraz, gdy wjeżdża się do miasta od strony Łodzi (ulicą Łódzką) wieża ciśnień pięknie wyrasta z szarych zabudowań centrum Piotrkowa Trybunalskiego. W nocy budynek robi jeszcze większe wrażenie.
Skręcamy więc w prawo i dochodzimy do ulicy Juliusza Słowackiego. Gdybyśmy skręcili teraz w jeszcze raz w prawo, mielibyśmy okazję zobaczyć kilka set (może 300) metrów wyremontowanej nawierzchni na tej ulicy. Jak dobrze pamiętam remont trwał kilka ładnych tygodni. Strasznie długo nawet na tak gruntowny remont, więc my Łodzianie, nie mamy na co narzekać, gdy u nas w ciągu kilku dni drogowcy wymieniają całą nawierzchnię na jednej nitce Alei Śmigłego-Rydza:-)
Patrząc w prawo możemy jeszcze zobaczyć przyczynę wielokrotnego paraliżu centrum miasta w godzinach szczytu. Czemu wielokrotnego? Dlatego, że centrum Piotrkowa Trybunalskiego jest sparaliżowane zawsze wtedy, gdy na, czy przez dworzec przejeżdża pociąg. Co jest przyczyną paraliżu? Przejazd kolejowy. Niestety na chwilę obecną problem jest nie do rozwiązania (czytaj: nie ma na to pieniędzy).
No nic. Skręcamy w lewo. Idziemy w stronę starego rynku. W tym momencie dopadły mnie wątpliwości, czy na pewno jest to dobry pomysł. Nie zdążyłem nawet zrównać się z wieżą ciśnień, a już jakoś tak poczułem się niepewnie. Mimo, że ulica Słowackiego jest dosyć dobrze oświetlona i na dodatek jest to noc z soboty na niedzielę (imprezowa noc -tak przynajmniej jest w Łodzi), to chodnikami nie idą ludzie. Pomyślałem sobie, jestem bohaterem filmu „28 dni później”, prawie cała ludzkość wyginęła, a ja mam ocalić pozostałą przy życiu garstkę od zagłady. Mówię poważnie – żadnej żywej duszy. No może za wyjątkiem kolesia, który miał problem z daniem kroka na jeden stopień dzielący go od upragnionego szczęścia, czyli sklepu nocnego. Uśmiechnąłem się i poszedłem dalej. Daleko nie zaszedłem. Po dojściu do ulicy Jarosława Dąbrowskiego, postanowiłem w nią skręcić. Po przejściu jednej przecznicy ulicą Słowackiego, można spokojnie stwierdzić, że idąc dalej, nic już nie będzie Cię w stanie zaskoczyć. Ta ulica jest zniszczona jak cała reszta Piotrkowa. Blasku dodają jej jedynie neony banków i sklepów z odzieżą.
Idziemy więc ulicą Dąbrowskiego. Teraz już wiem, że nie był to dobry pomysł. O tyle, o ile na Słowackiego był przynajmniej koleś próbujący dostać się do nocnego, tak tutaj kompletnie nikogo nie ma. Nawet koty po tej ulicy nie chodzą. Przyspieszyłem kroku. Doszedłem do Hotelu Trybunalskiego (zdaje się, że coś remontują w tym hotelu) i jeszcze szybszym krokiem, skręcając w lewo doszedłem do ulicy Polskiej Organizacji Wojskowej, czyli między innymi do dworca PKP. Byłem w swojej okolicy, więc odetchnąłem z ulgą. Nie wiem czym było spowodowane to, że nie czułem się bezpiecznie w centrum tego miasta. Sporo miast w nocy zwiedzałem i żadne z nich nie oddziaływało tak na moją psychikę. Spacer z założonych 50 minut skrócił się do 30 minut. Resztę czasu spędziłem na dworcu.
Do tej pory zastanawiam się co z tym miastem jest nie tak. Jest sobotnia noc. W każdym normalnym mieście, życie w centrum kwitnie. W Piotrkowie natomiast cicho wszędzie, głucho wszędzie…
Mam to szczęście, że większość moich współpracowników mieszka w Piotrkowie Trybunalskim. Miałem więc informację o tym mieście z pierwszej ręki. Wszyscy powtarzali zgodnie, że Piotrków jest miastem, w którym próżno szukać jakiejś rozrywki w dzień, a co dopiero w nocy. Sprawa poniekąd dziwna. Jest tu kilka barów, które powszechnie nazywa się mordowniami i tego powodu nikt o zdrowych myślach raczej unika tych miejsc.
Sporo negatywnych opinii padło pod adresem samorządu z ust znajomych. I w sumie nie dziwię się. Miasto kiepsko wygląda w nocy (gdzie noc potrafi zamaskować sporo ułomności), a w dzień jest jeszcze gorzej. Jak na byłe miasto wojewódzkie to jest tu gorzej niż źle. Wszyscy wspominają jak to wszystko się posypało po tym jak „Pioma” przeszła dość gruntowną restrukturyzację. Na marginesie wspomnę, że Zakłady Maszyn Górniczych „Pioma” znaczyły tyle dla Piotrkowa, ile przemysł włókienniczy dla Łodzi. Z drugiej jednak strony „Piomę” skutecznie zastąpiły wielkie centra logistyczne powstające pod Piotrkowem, więc według mnie, nie tutaj leży problem. Fakt, że dla samego miasta te centra są rozmieszczone dość pechowo. Miasto nie sprzedawało gruntów pod magazyny, a robiły to sąsiednie gminy, więc kasa miasta nie została zbytnio zasilona złotówkami. Czas jednak, aby samorząd miejski stworzył okazje do wydawania pieniędzy zarobionych w tych magazynach (czas korzystać z funduszy unijnych). Idąc za ciosem, obok Focus Parku, powinny znaleźć się fundusze na dalszą rewitalizacje centrum. W Piotrkowie naprawdę jest co oglądać. Problem w tym, że nie ma ku temu stworzonych warunków. Potwierdzają to znajomi, którzy mieszkają w Piotrkowie, często od urodzenia, więc widzą jak niewiele dla miasta robiło się i robi się dobrego.
Piotrków Trybunalski jest miastem z ogromnym potencjałem. Ze względu na świetne położenie geograficzne jest otoczone magazynami, które wyrastają tam jak grzyby po deszczu. Według wielu źródeł, okolice Piotrkowa mogą stać się jednym z największych centrów logistycznych nie tylko w Polsce, ale i w Europie Środkowej.
Władze Piotrkowa, czas zabrać się do pracy. Trzeba stworzyć piotrkowianom warunki życia takie, żeby chodzili ciągle pozytywnie nastawieni do życia. W szarym i nieciekawym mieście bez wyeksponowanych atutów, ludzie czują się źle i siedzą w domach. Czas wyciągnąć ich na ulice. Niech czują, że to miasto jest ich własne i będą mogli czuć się z niego dumni.
Epilog
Długo się zastanawiałem, zanim opublikowałem ten artykuł. Bałem się co powiedzą znajomi, którzy mieszkają w Piotrkowie i kochają to miasto bezwarunkowo, podobnie jak ja kocham Łódź. Niestety 30 minut spaceru po najbliższej okolicy dworca spowodował, że coś mnie tchnęło. Artykuł opisuje Piotrków widziany oczami człowieka, który kilkanaście razy w miesiącu odwiedza to miasto i nie widzi w nim większych zmian. Tu jakby czas się zatrzymał. I dlatego właśnie wolę dojeżdżać z Łodzi do pracy i tak pozostanie dopóty, dopóki światełko w tunelu dla tego miasta nie zaświeci światłem jaśniejszym, niż to, które bije od Piotrkowskiej wierzy ciśnień.