Archiwum

Archiwum dla ‘Prywatnie’ Kategoria

Hey i MTV Unplugged

19.11.2008 02:05 Comments off

Okładka płyty

Zespołu Hey zacząłem słuchać dopiero po ukazaniu się tego albumu. Bardzo dobre opinie wystawiane przez znajomych spowodowały, że zaciekawiłem się nie tylko tym konkretnym wydawnictwem, ale i całą twórczością grupy.

Zanim zabrałem się do słuchania albumu spod znaku MTV Unplugged, przebrnąłem kilkukrotnie przez pozostałą część dyskografii, poprzedzającą wydanie albumu akustycznego. Wydaje mi się, że gdybym od razu usiadł do słuchania tego wydawnictwa, skończyłoby się to w sposób identyczny, jak to miało miejsce przy przesłuchiwaniu innych koncertów spod znaku MTV „Bez prądu”. Wyglądało w skrócie to tak: przesłuchałem, zapomniałem.

Do koncertu Hey po zapoznaniu się z jego wcześniejszymi dokonaniami, podszedłem jednak z dużą nadzieją. Pomyślałem sobie – kurcze Kasia ze swoją charyzmą może jednak wykrzesi coś niebanalnego z tego widowiska. W tym momencie powiem, że każdy koncert akustyczny jest przeze mnie porównywany do albumu „Akustycznie” Dżemu, który to jest w mojej opinii wyznacznikiem grania akustycznego na najwyższym poziomie. Co tego porównania wyszło? Po wstępie możecie się już domyślać zakończenia. Ja postaram się jednak, rozwinąć ten wstęp. Na początek kilka faktów:

Data koncertu: 10 wrzesień 2007

Miejsce: Teatr Roma w Warszawie

Gościnnie między innymi wystąpili: Agnieszka Chylińska i Jacek „Budyń” Szymkiewicz z zespołu Pogodno.

Więcej szczegółów na temat samego koncertu znajdziecie tutaj.

A jaki był sam koncert?

Niesamowity to mało powiedziane. Kasia Nosowska po raz kolejny potwierdza, że jest artystką kompletną. W aranżacjach akustycznych jej głos z lekkością przemyka pomiędzy przestrzeniami stworzonymi przez świetnie grającą sekcję gitarową. To kwintesencja grania akustycznego, której nie powstydziłby się Rysiek Riedel.

Aranżacje przygotowane na tę okazję często zaskakują i sprawiają, że utwór zdaje się być nowy i nigdy wcześniej nie grany. Najbardziej mnie rozbroił kawałek „Teksański”. Country pełną gębą i przyznaje, że nogi same rwą się do tańca.

Dla mnie kulminacją całości jest piosenka zaśpiewana w duecie z Agnieszką Chylińską pod tytułem „Angelene”. Cudo. Dwa potężne głosy rockowe wzięły się za bary z kawałkiem PJ Harvey i myślę, że swoim wykonaniem znokautowały ten kawałek.

Cały koncert to dowód na to, że rock w Polsce jeszcze nie umarł i ma wiele twarzy. Kasia Nosowska ze swoimi świetnymi tekstami i umiejętnością śpiewania w różnych konwencjach pokazuje jak daleko jeszcze „polskim gwiazdom” sceny rockowej (czyt. Feel i inne tego pokroju), do grania koncertów doskonałych pod każdym względem. Tu nie ma miejsca, ani czasu na wrzaski panienek w stylu „Kocham Cię”. To czas na raczenie się przemyślanymi dźwiękami gitar dopełnianych przez sekcje smyczkową. To gratka dla koneserów ambitnego grania, którzy lubią być zaskakiwani nietuzinkowymi aranżacjami znanych utworów.

Według mnie album MTV Unplugged grupy Hey nie powinien być tym, od którego zaczyna się przygodę z tą grupą. Koncert Hey w warszawskim Teatrze Roma jest jakby wisienką na przysłowiowym torcie zbudowanym z wcześniejszych dokonań tej grupy. To nagroda za przebytą drogę, która do łatwych nie należy, bo każda piosenka zmusza słuchacza do myślenia.

Polecam to, jak i inne wydawnictwa sygnowane przez grupę Hey, bo naprawdę warto.

Categories: Muzyka, Prywatnie Tags:

Piotrków – co nie tak jest z tym miastem…

18.11.2008 01:25 Comments off

Tak los chciał, że dzisiaj wracam z pracy drogą, o której nigdy nie zdarzyło mi się nawet pomyśleć. Pewnie, ostatnio pobiłem rekord jadąc do pracy, gdy przesiadałem się z pociągu osobowego do pospiesznego w Skierniewicach. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że mieszkam w Łodzi, a pracuje w Piotrkowie. Każdy wie, że droga z Łodzi do Piotrkowa przez Skierniewice nie jest zbyt szczęśliwym wyborem. W tym przypadku jestem jednak usprawiedliwiony, ponieważ ten jeden raz do pracy jechałem z działki, która z kolei jest pod Kutnem.

Do rzeczy jednak…

Podróż w nocy z Piotrkowa do Łodzi Fabrycznej z przesiadką w Koluszkach skłoniła mnie do pewnej refleksji na temat Piotrkowa właśnie. Uściślając, nie tyle sama podróż co godzinne oczekiwanie na pociąg na piotrkowskim dworcu PKP.

Była godzina 3:00 rano, dla niektórych w nocy. Jak wspominałem pociąg miałem za godzinę. Postanowiłem odbyć krótki spacer po ulicy Słowackiego (wszystko wskazuje, że jest to główna ulica w Piotrkowie Trybunalskim). Pomimo niezbyt ciekawej pogody – zima dawała o sobie znać – nie chciałem zmarnować tej godziny siedząc na dworcu. Z drugiej strony, spędzanie czasu na dworcu od kiedy zamknięto Bar 24H nie należy do przyjemnych. Pozostaje jedynie poczekalnia, na której z ławek użytek zrobili bezdomni, zmieniając je na łóżka, a cała poczekalnia w ten sposób zmieniła się w noclegownie. Smród niesamowity. Współczuje Pani kasjerce, która musi tam siedzieć w oczekiwaniu na pasażerów chcących kupić bilety. A więc usiąść na dworcu w Piotrkowie często nie ma gdzie. Najczęściej do dyspozycji pasażerów pozostają parapety na oknach, ale o ile jeszcze latem można na taki sposób oczekiwania przystać, o tyle zimą grozi to zaziębieniem nerek, bo przez niezbyt szczelne okna wieje niemiłosiernie. Po drugiej stronie ulicy jest dworzec autobusowy. Tam problem bezdomnych został wyeliminowany do tego stopnia, że zwykli pasażerowie również nie mają gdzie spędzić czasu w oczekiwaniu na autobus. Jak to zrobiono? Dworzec autobusowy w Piotrkowie Trybunalskim jest zamykany na noc. Ciężko mi powiedzieć, o której jest otwierany, ale gdy kiedyś wracałem z pracy do Łodzi około godziny 5:00, to byłem skazany chować się przed zimnem na dworcu PKP.

Wracając do dworca kolejowego, jest to zabytek. I faktycznie ma ten dworzec jakiś klimat. Na moje odczucie jest to jednak klimat rodem z czasów komuny. Może takiego przekonania nabrałem po częstych wizytach w barze 24H, w którym klimat faktycznie panował niczym w barach mlecznych w epoce przed solidarnościowej – wiele osób może to potwierdzić:-) Całe szczęście, że Pani zza baru była na tyle sympatyczna, że czar ZSRR pryskał natychmiast. Ostatnio doszły mnie słuchy, że piotrkowski dworzec w najbliższym czasie zostanie poddany remontowi (http://www.epiotrkow.pl/news/Piotrkow-Dworzec-PKP-bedzie-remontowany,1023). I chwała za to osobie, która w końcu podjęła taką decyzję, bo dworzec (autobusowy, czy kolejowy) to wizytówka miasta. Każdy turysta, który zawita w mieście, pierwsze co widzi, to właśnie dworzec, a trzeba pamiętać, że pierwsze wrażenie jest zawsze najważniejsze.

Dla podsumowania, bar zamknięty, na poczekalni dworca noclegownia dla bezdomnych, więc nie pozostało mi nic innego jak spacer po mieście. Na spacer chciałem przeznaczyć maksymalnie 50 minut. Co mi z tego wyszło? Zaraz się dowiecie.

O tyle, o ile sam dworzec raczej odstrasza niż zachęca do zwiedzania miasta, to gdy tylko wyjdziemy przed niego, naszym oczom ukaże się pięknie wyremontowana wieża ciśnień. To swego rodzaju światełko w tunelu dla całego miasta i droga, którą powinni iść samorządowcy przy podejmowaniu decyzji o rewitalizacji centrum miasta. Mam przyjemność jeździć do pracy do Piotrkowa Trybunalskiego od przeszło 2 lat. Pamiętam więc jak jeszcze kilka miesięcy temu, ten budynek straszył bardziej niż dworzec kolejowy. Teraz, gdy wjeżdża się do miasta od strony Łodzi (ulicą Łódzką) wieża ciśnień pięknie wyrasta z szarych zabudowań centrum Piotrkowa Trybunalskiego. W nocy budynek robi jeszcze większe wrażenie.

Skręcamy więc w prawo i dochodzimy do ulicy Juliusza Słowackiego. Gdybyśmy skręcili teraz w jeszcze raz w prawo, mielibyśmy okazję zobaczyć kilka set (może 300) metrów wyremontowanej nawierzchni na tej ulicy. Jak dobrze pamiętam remont trwał kilka ładnych tygodni. Strasznie długo nawet na tak gruntowny remont, więc my Łodzianie, nie mamy na co narzekać, gdy u nas w ciągu kilku dni drogowcy wymieniają całą nawierzchnię na jednej nitce Alei Śmigłego-Rydza:-)

Patrząc w prawo możemy jeszcze zobaczyć przyczynę wielokrotnego paraliżu centrum miasta w godzinach szczytu. Czemu wielokrotnego? Dlatego, że centrum Piotrkowa Trybunalskiego jest sparaliżowane zawsze wtedy, gdy na, czy przez dworzec przejeżdża pociąg. Co jest przyczyną paraliżu? Przejazd kolejowy. Niestety na chwilę obecną problem jest nie do rozwiązania (czytaj: nie ma na to pieniędzy).

No nic. Skręcamy w lewo. Idziemy w stronę starego rynku. W tym momencie dopadły mnie wątpliwości, czy na pewno jest to dobry pomysł. Nie zdążyłem nawet zrównać się z wieżą ciśnień, a już jakoś tak poczułem się niepewnie. Mimo, że ulica Słowackiego jest dosyć dobrze oświetlona i na dodatek jest to noc z soboty na niedzielę (imprezowa noc -tak przynajmniej jest w Łodzi), to chodnikami nie idą ludzie. Pomyślałem sobie, jestem bohaterem filmu „28 dni później”, prawie cała ludzkość wyginęła, a ja mam ocalić pozostałą przy życiu garstkę od zagłady. Mówię poważnie – żadnej żywej duszy. No może za wyjątkiem kolesia, który miał problem z daniem kroka na jeden stopień dzielący go od upragnionego szczęścia, czyli sklepu nocnego. Uśmiechnąłem się i poszedłem dalej. Daleko nie zaszedłem. Po dojściu do ulicy Jarosława Dąbrowskiego, postanowiłem w nią skręcić. Po przejściu jednej przecznicy ulicą Słowackiego, można spokojnie stwierdzić, że idąc dalej, nic już nie będzie Cię w stanie zaskoczyć. Ta ulica jest zniszczona jak cała reszta Piotrkowa. Blasku dodają jej jedynie neony banków i sklepów z odzieżą.

Idziemy więc ulicą Dąbrowskiego. Teraz już wiem, że nie był to dobry pomysł. O tyle, o ile na Słowackiego był przynajmniej koleś próbujący dostać się do nocnego, tak tutaj kompletnie nikogo nie ma. Nawet koty po tej ulicy nie chodzą. Przyspieszyłem kroku. Doszedłem do Hotelu Trybunalskiego (zdaje się, że coś remontują w tym hotelu) i jeszcze szybszym krokiem, skręcając w lewo doszedłem do ulicy Polskiej Organizacji Wojskowej, czyli między innymi do dworca PKP. Byłem w swojej okolicy, więc odetchnąłem z ulgą. Nie wiem czym było spowodowane to, że nie czułem się bezpiecznie w centrum tego miasta. Sporo miast w nocy zwiedzałem i żadne z nich nie oddziaływało tak na moją psychikę. Spacer z założonych 50 minut skrócił się do 30 minut. Resztę czasu spędziłem na dworcu.

Do tej pory zastanawiam się co z tym miastem jest nie tak. Jest sobotnia noc. W każdym normalnym mieście, życie w centrum kwitnie. W Piotrkowie natomiast cicho wszędzie, głucho wszędzie…

Mam to szczęście, że większość moich współpracowników mieszka w Piotrkowie Trybunalskim. Miałem więc informację o tym mieście z pierwszej ręki. Wszyscy powtarzali zgodnie, że Piotrków jest miastem, w którym próżno szukać jakiejś rozrywki w dzień, a co dopiero w nocy. Sprawa poniekąd dziwna. Jest tu kilka barów, które powszechnie nazywa się mordowniami i tego powodu nikt o zdrowych myślach raczej unika tych miejsc.

Sporo negatywnych opinii padło pod adresem samorządu z ust znajomych. I w sumie nie dziwię się. Miasto kiepsko wygląda w nocy (gdzie noc potrafi zamaskować sporo ułomności), a w dzień jest jeszcze gorzej. Jak na byłe miasto wojewódzkie to jest tu gorzej niż źle. Wszyscy wspominają jak to wszystko się posypało po tym jak „Pioma” przeszła dość gruntowną restrukturyzację. Na marginesie wspomnę, że Zakłady Maszyn Górniczych „Pioma” znaczyły tyle dla Piotrkowa, ile przemysł włókienniczy dla Łodzi. Z drugiej jednak strony „Piomę” skutecznie zastąpiły wielkie centra logistyczne powstające pod Piotrkowem, więc według mnie, nie tutaj leży problem. Fakt, że dla samego miasta te centra są rozmieszczone dość pechowo. Miasto nie sprzedawało gruntów pod magazyny, a robiły to sąsiednie gminy, więc kasa miasta nie została zbytnio zasilona złotówkami. Czas jednak, aby samorząd miejski stworzył okazje do wydawania pieniędzy zarobionych w tych magazynach (czas korzystać z funduszy unijnych). Idąc za ciosem, obok Focus Parku, powinny znaleźć się fundusze na dalszą rewitalizacje centrum. W Piotrkowie naprawdę jest co oglądać. Problem w tym, że nie ma ku temu stworzonych warunków. Potwierdzają to znajomi, którzy mieszkają w Piotrkowie, często od urodzenia, więc widzą jak niewiele dla miasta robiło się i robi się dobrego.

Piotrków Trybunalski jest miastem z ogromnym potencjałem. Ze względu na świetne położenie geograficzne jest otoczone magazynami, które wyrastają tam jak grzyby po deszczu. Według wielu źródeł, okolice Piotrkowa mogą stać się jednym z największych centrów logistycznych nie tylko w Polsce, ale i w Europie Środkowej.

Władze Piotrkowa, czas zabrać się do pracy. Trzeba stworzyć piotrkowianom warunki życia takie, żeby chodzili ciągle pozytywnie nastawieni do życia. W szarym i nieciekawym mieście bez wyeksponowanych atutów, ludzie czują się źle i siedzą w domach. Czas wyciągnąć ich na ulice. Niech czują, że to miasto jest ich własne i będą mogli czuć się z niego dumni.

Epilog

Długo się zastanawiałem, zanim opublikowałem ten artykuł. Bałem się co powiedzą znajomi, którzy mieszkają w Piotrkowie i kochają to miasto bezwarunkowo, podobnie jak ja kocham Łódź. Niestety 30 minut spaceru po najbliższej okolicy dworca spowodował, że coś mnie tchnęło. Artykuł opisuje Piotrków widziany oczami człowieka, który kilkanaście razy w miesiącu odwiedza to miasto i nie widzi w nim większych zmian. Tu jakby czas się zatrzymał. I dlatego właśnie wolę dojeżdżać z Łodzi do pracy i tak pozostanie dopóty, dopóki światełko w tunelu dla tego miasta nie zaświeci światłem jaśniejszym, niż to, które bije od Piotrkowskiej wierzy ciśnień.

Categories: Prywatnie, W podróży Tags:

Trochę o mnie…

13.11.2008 22:45 Comments off

Zastanawiałem się kiedyś w jakim celu ludzie piszą bloga. Czy po to, żeby dać się poznać wszystkim korzystającym z Globalnej Sieci, czy może po to, aby podzielić się z innymi swoja wiedzą na jakiś temat. Tak naprawdę, według moich obserwacji, nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Są osoby, dla których pisanie bloga jest modne jak posiadanie IPhona, inni zaś czerpią z tego radość dzielenia się wiedzą na tematy innym znane w mniejszym stopniu.

Gdzie ja jestem? Jaka jest moja filozofia blogerska?

Aby nie zaprzeczyć temu, to napisałem na wstępie do tego artykułu muszę powiedzieć, że stoję gdzieś pośrodku. Zacząłem pisać, bo to modne (chociaż IPhona nie posiadam i nie będę go nigdy miał – to mój własny wybór, a z drugiej strony mam chęć podzielić się z innymi dosyć sporą wiedzą z dziedzin mi bliskich, a także moimi spostrzeżeniami na temat otaczającego nas świata.

Kim jestem? Człowiekiem (to przede wszystkim), Jestem Polakiem, a przede wszystkim łodzianinem z krwi i kości. Łódź to moje miasto rodzinne i nie zamieniłbym go na żadne inne. Może to przyzwyczajenie, ale ja to nazywam patriotyzmem lokalnym. Kocham to miasto bezwarunkowo i nikt, ani nic nie zrazi mnie do tego miasta.

Co robię? Pracuję, a w wolnych chwilach studiuję. Z tych dwóch czynności bardziej wolę pracować. Bez zbytniej przesady mogę powiedzieć, że kocham pracować, ale tak to można jedynie powiedzieć, gdy praca jest pasją, a w moim przypadku tak jest.

Zainteresowania? O zainteresowaniach wspominałem już przy okazji wypełniania notki „Bio” w moim profilu. Dla bardziej leniwych postaram się tutaj co nieco wspomnieć o moich innych pasjach niż praca. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Muzyka towarzyszy mi na każdym kroku. Jesteśmy nierozłączni. Mój profil muzyczny zbudujecie sobie sami na podstawie recenzji zespołów i albumów jakie na łamach tego bloga będą się pojawiać (mam nadzieję, że dosyć systematycznie). Obok muzyki kolejną pasją jest wszelka aktywność fizyczna. Nienawidzę oglądać sportu w telewizji. Nudzi mnie to. W swoim otoczeniu jestem zatwardziałym promotorem ruchu na świeżym powietrzu. Obojętne co to jest – spacer po parku, czy bieganie za piłką – wydaje mi się bardziej atrakcyjne niż oglądanie meczu finałów mistrzostw świata w piłce nożnej pomiędzy Polską a Brazylią:-)Na marginesie, życzę wszystkim kibicom polskiej reprezentacji, aby dożyli czasów, gdy Polska zajdzie dalej niż do rozgrywek grupowych. Mówię tutaj o piłce nożnej, bo inne dyscypliny, chociaż ostatnimi czasy też schodzą na psy, mamy jeszcze w miarę silne.

Nie będę się tutaj dalej rozpisywał na temat swoich pasji, bo szkoda żebym odkrył wszystkie swoje karty już w pierwszej mojej publikacji. Ten blog straciłby sens. Poznacie mnie przez to co piszę na łamach tego bloga.

Zapraszam do lektury i komentowania artykułów. Mam nadzieję, że będzie to wystarczająco ciekawa lektura.

Categories: Prywatnie Tags:

Switch to our mobile site