Archiwum

Archiwum dla ‘Sieci’ Kategoria

GMail – problem z dostępem

8.05.2009 12:15 Comments off

gmail_logoW dniu dzisiejszym pojawił się problem z dostępem do poczty Gmail. Dostęp jest nie możliwy zarówno poprzez klienta pocztowego Thunderbird jak i przez przeglądarkę internetową.

Przy próbie zalogowania się na pocztę poprzez przeglądarkę zwracany jest Błąd Tymczasowy (500) i Kod numeryczny: 67.

Próba dostępu do konta poprzez klienta pocztowego kończy się komunikatem „Temporary system error {XDH}.

Na tą chwilę nie wiadomo kiedy problem zostanie usunięty.

Categories: Problemy, Sieci Tags: ,

Firefox załatany po raz kolejny (3.0.10)

28.04.2009 13:25 Comments off

firefox27.04.2009 Mozilla udostępniła kolejną aktualizację stabilnej gałęzi przeglądarki Firefox. W nowej wersji programiści załatali luki, które powstały przy wprowadzaniu poprawek w wersji 3.0.9, a które już były wcześniej łatane. Szczególnie dotknięci błędem byli użytkownicy HTML Validator, ale również inni użytkownicy Firefoksa mogli być narażeni na występowanie błędów.

Tradycyjnie Mozilla zaleca aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

The Pirate Bay – wyrok i jego następstwa…

22.04.2009 02:48 Comments off

tpb_logoZapewne każdy kto choć trochę interesuje się wydarzeniami w świecie IT, słyszał o niedawnym wyroku sądu pierwszej instancji w sprawie twórców The Pirate Bay, największego trackera torrentowego w sieci. Wyrok zapadł dokładnie 17.04.2009. Sąd uznał, że twórcy serwisu: Fredrik Neij, Gottfrid Svartholm, Carl Lundström oraz Peter Sunde złamali prawo pomagając w naruszaniu praw autorskich. Proces odbył się na wniosek Warner Brothers, Columbia Pictures, Sony BMG, EMI, Universal, Metro Goldwin Mayer i 20th Century Fox. Należy wspomnieć, że tak naprawdę najpoważniejsze zarzuty padły podczas pierwszego procesu. Jednym z nich było to, że serwis The Pirate Bay jest komercyjny i czerpie ze swej działalności poważne zyski. Na nieszczęście dla wcześniej wspomnianych wytwórni filmowych i muzycznych oskarżenie okazało się wyssane z palca i sąd poprzestał na wyroku za pomaganie w naruszaniu praw autorskich. Według mnie jest to jeden z najidiotyczniejszych wyroków jaki mógł zapaść w tej sprawie. Faktem jest jednak, że Fredrik Neij, Gottfrid Svartholm, Carl Lundström oraz Peter Sunde zostali skazani na 1 rok pozbawienia wolności i grzywnę w wysokości około 3,5 miliona dolarów.

Reakcja społeczności

Zaraz po pojawieniu się informacji o przegranym procesie twórców The Pirate Bay wśród społeczności korzystającej z usług trackera zawrzało. Podniosły się głosy oburzenia i krytyki wobec największych wytwórni płytowych i filmowych. Bardzo szybko pojawiły się deklaracje ze strony zwolenników TPB, że rozpoczną akcję zbiórki pieniędzy, które zostaną przeznaczone na pokrycie grzywny jaka została nałożona na twórców TPB przez sąd w Sztokholmie.

Założyciele The Pirate Bay zaapelowali na łamach swojego bloga, aby nie podejmować pochopnych decyzji w sprawie zbiórki funduszy na pokrycie grzywny i poprosili o całkiem innego rodzaju wsparcie. Poniżej cytuję fragment wpisu z bloga TPB, a tutaj możecie zobaczyć tekst w oryginale.

Tak więc pierwszy wyrok w końcu przyszedł, prawie 3 lata po nalocie policji. Może słyszeliście o nim w wiadomościach…

(…)Złożyliśmy już odwołanie od dzisiejszego wyroku do sądu wyższej instancji (i ta sprawa potrwa kolejne 2 lub 3 lata!)

Strona będzie wciąż działała! Jesteśmy zdeterminowani bardziej niż kiedykolwiek, aby udowodnić, że to co robimy jest słuszne. Miliony użytkowników są dobrym tego dowodem.

Wiemy już, że niektórzy ludzie, których nie znamy, rozpoczęli zbieranie datków dla nas, abyśmy mogli zapłacić te głupie grzywny. Stanowczo prosimy, aby tego nie robić. Nie gromadźcie ani nie wysyłajcie pieniędzy. Nie chcemy ich, ponieważ nie będziemy płacić żadnych kar!

Jeśli naprawdę chcesz pomóc, oto lista:

  • Seeduj więcej torrentów niż zwykle!
  • Jeśli mieszkasz w Europie, głosuj w wyborach do Parlamentu Europejskiego w czerwcu.
  • (…)Twórzcie nowe serwisy BitTorrent, nowe blogi, twórzcie własne grupy nacisku, (…)
  • Nie bój się, korzystać z sieci. Zaproś swoich przyjaciół do tego i innych systemów wymiany plików. Uspokajaj ludzi, jeżeli są zdenerwowani. Musimy pozostać zjednoczeni.

I powiedz to głośno, powiedź to z dumą! Wszyscy jesteśmy The Pirate Bay.

Jak widać twórcy The Pirate Bay są bardzo zdeterminowani w walce z wielkimi korporacjami. Za ich plecami murem stoi szwedzka Partia Piratów, która po wyroku zaczęła rosnąć w siłę. Przedstawiciel Partii Piratów informuje, że od czasu ogłoszenia wyroku przez sąd, ilość członków partii wzrosła do około 20000, co daje 20 procentowy przyrost, a sama partia stała się jedną z najliczniejszych w Szwecji. Rick Falkvinge nie pozostawia złudzeń co do swoich poglądów na temat rządzących w Szwecji (cytuje za serwisem torrentfreak.com):

Nasi politycy są cyfrowymi analfabetami. Potrzebujemy takich, którzy nie będą pantoflarzami obcych sił.

Operation Baylout – Cyberzemsta

Cyberaktywiści w nocy z 19.04.2009 na 20.04.2009 przeprowadzili udany atak typu DDos na witrynę internetową IFPI (International Federation of the Phonographic Industry). Chcieli w w ten sposób zaprotestować przeciwko wyrokowi na The Pirate Bay, który według nich jest niesłuszny. Jeden z aktywistów w swojej wypowiedzi zwraca uwagę na fakt, iż serwis TPB jest jedynie wyszukiwarką podobną do Google, która również zwraca linki do trackerów torrentowych, czy do zasobów Rapidshare.

Operacja Baylout była bardzo dobrze przygotowana, a jej koordynacja była oparta o kanał IRC. Hakerzy przygotowali gotowe programy dla osób, które nie mają pojęcia o przeprowadzaniu ataków na witryny internetowe, a chciały wziąć udział w całej akcji.

Sama akcja przebiegała na kilku płaszczyznach. Atak DDos to jedno. Kolejnym narzędziem były serwisy umożliwiające wysyłanie darmowych faksów, dzięki którym numery IFPI jak i osób powiązanych z tą organizacją zostały zalane lawiną czarnych obrazków, które miały pokazać branży fonograficznej, że społeczność identyfikująca się z The Pirate Bay jest niezadowolona z poczynań IFPI.

Echa wyroku

Niestety dla użytkowników trackerów uznanie twórców The Pirate Bay za winnych nie pozostało bez echa. Kilka dni po wyroku kilka trackerów torrentowych decyzją administratorów przestało działać. Są to między innymi Nordicbits, Powerbits, Piratebits, MP3nerds and Wolfbits. Wiele innych serwisów również zapowiada zakończenie działalności. Najczęściej jest to spowodowane strachem przed konsekwencjami. Wielu wróży zapaść jeżeli chodzi o sieć BitTorrent i myślę, że jest to bardzo prawdopodobne.

Z jednej strony serwisy torrentowe znikają z sieci, a z drugiej, dostawcy internetu blokują dostęp do trackerów. Przykładem tutaj może być BT Mobile Broadband, który zaczął blokować dostęp do The Pirate Bay podczas, gdy inne serwisy tego typu są dostępne dla użytkownika. Operator twierdzi, że serwis The Pirate Bay ma największą bazę filmów i zdjęć o tematyce pornograficznej, a przed takimi treściami należy chronić dzieci.

21.04.2009 rząd malezyjski wezwał dostawcę hostingu Shinjiru do zamknięcia strony LeechersLair.com, która ze swoimi 18 000 użytkowników miała ugruntowaną pozycję wśród trackerów BitTorrent.

Podsumowanie

Wyrok, który zapadł w piątek 17.04.2009 mimo, że nie jest prawomocny, bardzo mocno wpłynął na sieć BitTorrent. Pomimo protestów społeczności i przekonania co do słuszności poglądów twórców The Pirate Bay z sieci znikają i znikać będą kolejne trackery. Póki co wojna trwa. Zwycięzcami pierwszej bitwy są wytwórnie fonograficzne i filmowe. Osiągnęły zamierzony cel, którym było zapewne ukrócenie procederu – nie bójmy się użyć tego słowa – kradzieży muzyki i filmów. Myślę, że koncerny takie jak Sony BMG czy Universal nigdy nie wierzyły w to, że uda im się w jakiś sposób zupełnie wyeliminować piractwo z sieci, ale udało im się zwrócić na ten problem uwagę rządów krajów, w których kwestia piractwa nie jest w żaden sposób uregulowana prawnie. Można się spodziewać kolejnych sygnałów o zamknięciu trackerów w myśl nowo napisanych ustaw o przeciwdziałaniu łamaniu praw autorskich. Nie zdziwiłbym się, gdyby już niedługo dostawcy internetu zaczęliby blokować dostęp do serwisów torrentowych, co moim zdaniem byłoby zamachem na wolność Internetu.

Co zrobić, aby piractwo zniknęło z sieci? Dla wytwórni fonograficznych i filmowych mam propozycję: stwórzcie własne serwisy torrentowe, z których za opłatą będzie można ściągać legalnie muzykę i filmy. Mi nie zależy na okładce i pudełku. Producenci oprogramowania mogą postąpić podobnie. Internauci powinni mieć wybór pomiędzy produktem ładnie zapakowanym (droższym), a produktem pozbawionym luksusu jakim jest okładka i pudełko, a przez to tańszym.

Chcemy być legalni na maksa, tylko kochane korporacje, dajcie nam taką możliwość.

Wikipedia coraz bliżej wolności, czyli słów kilka o licencjach

16.04.2009 23:56 Comments off

wikipedia_logoSprawa licencji na jakich publikowane są artykuły na łamach największej darmowej encyklopedii online była już poruszona przynajmniej 2 lata temu. Ja przynajmniej znalazłem pierwsze wpisy o zamiarze zmiany licencji w tym właśnie okresie. Cały proces był jednak w roku 2007 niemożliwy do zrealizowania. Wszelkie zmiany były skutecznie hamowane przez licencję GNU Free Documentation License. Licencja ta gwarantowała twórcą zachowanie praw autorskich do treści publikowanych na łamach Wikipedii co sprawiało, że wdrożenie licencji Creative Commons było niemożliwe.

Dlaczego akurat Creative Commons? Fundacja Wikimedii uznała, że licencja CC-BY-SA umożliwi wypełnianie misji jaką sobie założyli w jeszcze większym stopniu:

Wikimedia jest zobowiązana do możliwie jak najszerszego upowszechniania wiedzy bezpłatnie. (…) niezrozumienie tekstu licencji prowadzi do strachu, niepewności i wątpliwości, co jest legalne, a co nie. (…) „Propozycja aktualizacji licencji ma na celu osiągnięcie większej interoperacyjności i zwiększenie ponownego wykorzystania wolnej wiedzy na całym świecie w służbie naszej wizji (…).

Ostatnio nastąpił przełom w całej sprawie. Licencję GFDL poddano niedawno kilku modyfikacją dzięki czemu od 1 listopada 2008 do 1 sierpnia 2009, można przeprowadzić migrację z pominięciem wcześniejszych problemów.

Jest też dobra informacja dla zwolenników licencji GFDL. Otóż 14.04.2009 prezes zarządu Fundacji Wikimedia poinformował w imieniu całego zarządu, że Fundacja nie rezygnuje z licencjonowania na zasadach GFDL. W ten oto sposób Wikipedia otrzyma możliwość podwójnego licencjonowania i to sam użytkownik będzie mógł zdecydować na jakich zasadach będzie rozpowszechniał treści Wikipedii.

W tym momencie trwa głosowanie członków społeczności nad przyjęciem CC-BY-SA. Zarząd Fundacji przewiduje, że głosowanie zostanie zakończone na początku maja. W głosowaniu mogą wziąć udział członkowie społeczności, którzy dokonali co najmniej 25 edycji treści przed 15 marca 2009. Powołując się na serwis arstechnica.com można powiedzieć, że Creative Commons zostanie wdrożony, ponieważ zarząd Fundacji Wikimedia już wniosek poparł, a teraz czeka jedynie na opinię społeczności.

Ja sam korzystam z licencji CC-BY-NC-SA udostępniając zdjęcia w publicznych galeriach Google i uważam, że licencje Creative Commons są w tym momencie najczytelniejsze i wprowadzą ogromną wolność w zarządzaniu treściami przepastnej sieci World Wide Web.

Więcej o CC przeczytasz tutaj. Zachęcam do zapoznania się z licencjami, które zarządzają prawami i własnością do wszelkich treści w Internecie. Często można zupełnie nieświadomie złamać prawo, a co gorsza można mieć z tego powodu nieprzyjemności.

Conficker, czyli licho nie śpi…

15.04.2009 01:10 Comments off

wirusSpecjaliści z firmy Trend Micro informują, że wykryli kolejną wzmożoną aktywność wirusa Conficker w węzłach sieci równorzędnych Conficker, które są najprawdopodobniej umieszczone w Korei. Tym razem chodzi o odmianę WORM_DOWNAD.E wirusa. Wirus został znaleziony w folderze Temp systemu Windows. Jego utworzenie jest datowane na 7 kwietnia 2009.

WORM_DOWNAD.E rozprzestrzenia się korzystając z przypadkowej nazwy pliku i przypadkowej nazwy usługi.Specjaliści zwracają również uwagę na fakt, iż wirus łączył się z takimi stronami jak myspace.com, msn.com, ebay.com, cnn.com oraz aol.com. Do rozprzestrzeniania się wykorzystuje także lukę w Windows Server Service zarażając komputery znajdujące się poza siecią lokalną. Jeżeli wirus nie znajduje zewnętrznych adresów IP w swoim otoczeniu, wówczas zaraża komputery w sieci lokalnej.

Jak widać Conficker wciąż jest groźnym wirusem. Na uwagę zasługuje fakt, że szkodnik wciąż ewoluuje nie pozwalając twórcą oprogramowania antywirusowego pozbyć się zagrożenia jakie niesie ze sobą Confiker.

Cyberprzestępcy nie próżnują i wciąż czychają na nasze błędy. W ich wyniku botnet Confickera staje się coraz bardziej rozległy, a przez to coraz trudniejszy do opanowania dla specjalistów od zabezpieczeń.

IE8 w automatycznych aktualizacjach

13.04.2009 10:58 Comments off

logo_ie1Najnowsza wersja przeglądarki pojawi się w systemie automatycznych aktualizacji już – a może dopiero – w trzecim tygodniu kwietnia. Aktualizacja ze starszych wersji będzie oznaczona jako wysoki priorytet dla systemów Windows XP i Server 2003. Dla systemów Windows Vista oraz Server 2008 aktualizacja będzie oznaczona jako ‘istotna’.

Jest to zapewne dobrze przemyślany zabieg marketingowy ze strony giganta z Redmond. Zapewne w ten sposób Microsoft chce zwiększyć udział w rynku swojej nowej przeglądarki kosztem starszych wersji.

Ja osobiście zalecam aktualizację starszych wersji IE do najnowszej już teraz. Nie czekajmy na możliwość automatycznej aktualizacji, bo przecież chodzi o nasze bezpieczeństwo w sieci.

Categories: Komputery, Sieci, Software Tags: , ,

Luka w jądrze Linuksa

11.04.2009 16:10 Comments off

wirusPowołując się na serwis secunia.com informuję o wykryciu luki w jądrze Linuksa. Niebezpieczeństwo dotyczy wszystkich wersji jądra z gałęzi 2.6. Luka umożliwia włamanie się do systemu lub przeprowadzenie ataku DoS za pomocą odpowiednio spreparowanego komunikatu Tree Connect. Luka dotyczy zbyt małego buforu w funkcji CIFSTCon z pliku fs/cifs/connect.c, który może zostać przepełniony. Luka może zostać wykorzystana podczas montowania zasobów z niewiadomego źródła za pomocą CIFS.

CIFS (Common Internet File System) to nowa wersja protokołu SMB opracowywana przez Microsoft i kilka innych firm. Należy jednak pamiętać, że CIFS z powodu wielu niedoskonałości nie został zatwierdzony przez IETF. Mimo wszystko został zaimplementowany m.in. w Windows 2000/XP/2003 oraz Samba 3.0.

Na tą chwilę Secunia określiła zagrożenie powodowane przez lukę jako średnie. Zalecane jest nie montowanie zasobów sieciowych pochodzących z niewiadomego źródła.

Moim zdaniem

Coraz częściej słyszy się o kolejnych lukach w zabezpieczeniach wykrytych w systemach z rodziny Linux. Pamiętacie zapewne raport Kaspersky Lab,w którym specjaliści twierdzą, że w przyszłości cyberprzestępcy będą coraz częściej interesowali się systemami innymi niż te ze stajni Microsoftu. Na nieszczęście dla użytkowników Linuksa, system ten staje się coraz popularniejszy, a przez to bardziej atrakcyjny dla cyberprzestępców. Jestem pewien na 100%, że Linuks bardzo szybko okaże się systemem na równi niebezpiecznym jak Windows i MacOS. Mit Linuksa polegnie wraz ze wzrostem popularności i nikt już tego nie zatrzyma.

Wirusy w przyszłości – lepiej napewno nie będzie…

2.04.2009 12:33 Comments off

kasperskyDotarłem ostatnio do raportu specjalistów z Kaspersky Lab na temat kierunku, w którym będą się rozwijać wirusy komputerowe w przyszłości. Wizja nie jest zbyt wesoła, ponieważ szkodliwe oprogramowanie będzie rozwijało się wedłeg specjalistów w tempie identycznym jak do tej pory z tym, że kierunek rozwoju może obrać zupełnie inny tor.

Odrobinę historii, czyli jak minął rok 2008

Rok 2008 przyniósł rozwój społeczności programistów zajmujących się tworzeniem szkodliwego oprogramowania. Zaczął się rysować pewien podział na usługodawców i klientów. Znaczy to tyle, że twórcy wirusów coraz rzadziej piszą programy do własnego użytku, a raczej w celach zarobkowych, na konkretne zamówienia.

Szkodliwe oprogramowanie staje się coraz bardziej wyrafinowanym tworem, które dzięki bardzo szybkiej ewolucji jest coraz to trudniejsze do wykrycia i zwalczenia. Bardzo poważnym zagrożeniem stały się rootkity. Kaspersky Lab opublikował kilka artykułów w roku 2008, mających na celu zwrócenie uwagi na problem rootkitów twórców oprogramowania antywirusowego.

W roku 2008 odnotowano również wzrost zainteresowania środowiska cyberprzestępców portalami społecznościowymi, na który składa się przede wszystkim wzrost ilości użytkowników korzystających z tych portali. Obliczenia wskazują, że skuteczność wykradania danych dzięki odpowiednio przygotowanym wiadomością przesyłanym pomiędzy członkami społeczności takich serwisów jak Myspace czy Facebook plasuje się na poziomie 10%, podczas gdy ta czynność wykonywana za pomocą standardowych robaków pocztowych może pochwalić się jedynie 1% skuteczności.

Kolejną dziedziną, w której cyberprzestępcy znajdują źródło sporego dochodu są serwisy gier online. Dzięki takim wirusom jak Trojan-GameThief.Win32.Magania, który po ewolucji był wstanie wykradać kody dla większości gier online, problem ataku na gry stał się bardzo powszechny. Ze strony producentów oprogramowania antywirusowego zawiązała się koalicja mająca na celu w jak największym stopniu wyeliminować to zagrożenie. Niestety dzięki częstym aktualizacją szkodliwego oprogramowania oraz bardzo rozwiniętej strukturze, w której wirusy atakujące gry działają, problem jest bardzo trudny do wyeliminowania.

Jednym z najbardziej wyrafinowanym zagrożeniem i jednocześnie określającym kierunek dalszego rozwoju szkodliwego oprogramowania są botnety, a raczej oprogramowanie, które dzięki infekowaniu bardzo dużej ilości komputerów taką strukturę tworzą. Specjaliści Kaspersky Lab określają botnety jako najbardziej zaawansowane i stanowiące największe niebezpieczeństwo twory, dzięki ciągłemu rozwojowi sieci zarażonych komputerów. Jednym z bardziej znanych szkodników w roku 2008 stał się wirus o nazwie Conficker. Szacuje się, że na świecie jest kilka milionów komputerów zarażonych tym wirusem.

Co nam przyniesie rok 2009?

Niestety globalny kryzys gospodarczy może ze sobą przynieść również wzrost liczby cyberprzestępców. Wielu specjalistów z branży IT, których umiejętności w wielu przypadkach przewyższają umiejętności cyberprzestępców i którzy stracili pracę, lub też ich dochody znacznie się pomniejszyły, mogą przechodzić do podziemia w wyniku rekrutacji przez cyberprzestępców lub też z własnej woli w celu zarobienia dodatkowych pieniędzy.

Rok 2009 może również odznaczyć się spadkiem aktywności trojanów atakujących gry. Jest to spowodowane faktem, że twórcy gier online jak i sami użytkownicy są bardziej świadomi bezpieczeństwa swoich danych i coraz lepiej przed tego typu atakami bronią się.

Malware w wersji 2.0 zostanie zastąpiony wersją 2.5. Jest to nowa koncepcja oparta na systemie rozproszonych botnetów, która jest również znana z architektury „Cloud Computing„. Przez tak duży skok technologiczny w zapomnienie odejdą domorośli twórcy szkodliwych skryptów, natomiast do gry wejdą poważni specjaliści, którzy mają możliwość pracy w obrębie modelu Malware 2.5.

Również phishing wróci do łask jako prosta i nie pracochłonna metoda na zarabianie pieniędzy. Działo się będzie tak dlatego, że poziom technologiczny zabezpieczeń transakcji finansowych online (bankowość internetowa) jest na tyle wysoki, że cyberprzestępcy poszukiwali prostszego sposobu wyłudzenia pieniędzy. Można się jedynie spodziewać, że ataki typu phishing będą dużo intensywniejsze i bardziej wyrafinowane.

Niestety cyberprzestępcy nie przejdą obojętnie obok platform innych niż Windows. W związku z coraz większą liczbą komputerów z systemem innym niż Windows, programiści zaczną interesować się innymi platformami, a szczególności MacOS. Również platformy mobilne staną się częściej celem ataków, ponieważ jest to dziedzina, gdzie nie wszystkie aspekty bezpieczeństwa zostały właściwie rozwiązane.

Pełny raport można przeczytać klikając tutaj. Zachęcam do lektury.

Conficker zrobił sobie z nas jaja…

2.04.2009 00:36 Comments off

wirusWczoraj opublikowałem artykuł, w którym informowałem jak to specjaliści z firmy ESET ostrzegali przed nową odmianą wirusa Conficker. Wirus miał się aktywować na milionach zarażonych komputerów i pobrać z sieci dalsze instrukcje postępowania.

I stało się. A konkretnie, co? Nic. Kompletnie nic. Jak twórcy oprogramowania tłumaczyli cały szum wywołany wokół sądnej daty, jaką był 1 kwiecień 2009? Najczęściej można było usłyszeć, że twórcy wirusa celowo przełożyli atak, aby uśpić naszą czujność.

Mi osobiście wydaję się, że jest to niezły chwyt marketingowy ze strony firm zajmujących się pisaniem antywirusów, na którym mieli nadzieję zbić niemałe pieniądze.

Ja jednakowoż namawiam, do przeskanowania dysków komputera kilkukrotnie antywirusem. Można również użyć darmowego narzędzia firmy McAfee. Lepiej dmuchać na zimne.

Microsoft rezygnuje z Encarty…

1.04.2009 13:27 Comments off

encarta

Firma Microsoft ogłosiła zamknięcie swojej encyklopedii multimedialnej o nazwie Encarta. Usługa została uruchomiona w roku 1993 i skutecznie rywalizowała z Encyklopedią Britanica. Wszystko się zmieniło, gdy na horyzoncie pojawiła się Wikipedia, która znacznie zmieniła sposób tworzenia i wprowadzania zmian do haseł. W praktyce, w Encarcie zmiany były wprowadzane do zgłoszeniu sugestii do redakcji encyklopedii i ta możliwość zaistaniałą dopiero w 2005, natomiast w Wikipedii hasła tworzyć i edytować może każdy.

Angielskojęzyczna wersja Encarty kończy swoją działalność z końcem października 2009 roku, a japońska wersja z końcem grudnia 2009.

Microsoft na swojej stronie informuje, że będzie zwracał pieniądze za subskrypcję MSN Encarta Premium po kwietniu 2009.

Microsoft będzie również wypuszczał aktualizacje do oprogramowania Student Encarta Premium do końca działania Encarty, czyli do 31 października 2009 dla wersji angielskojęzycznej i do 31 grudnia 2009 dla wersji japońskiej.

Co skłoniło Microsoft do takiej decyzji? Myślę, że gigant z Redmond przespał moment kiedy na rynek weszła Wikipedia, która mogła się pochwalić ogromną ilością haseł oraz częstym ich aktualizowaniem, a to jest najważniejsze. Użytkownik oczekuje od encyklopedii, że otrzyma rzetelne i aktualne informacje. Nawet teraz informacja o śmierci encyklopedii z Redmond szybciej pojawiła się na Wikipedii niż w Encarcie:-)


Switch to our mobile site