Chiny mniej spamują, czy to tylko efekt uboczny cenzury?
Cisco System w swoim raporcie wskazuje jasno, że Chiny z dotychczas piątego miejsca zajmowanego w rankingu największych spamerów świata spadła na miejsce 18. To ogromny postęp w walce ze spamem. Według rankingu opublikowanego przez firmę Sophos sytuacja Chin jest jeszcze lepsza, ponieważ według nich Chiny w tym momencie są na 20 miejscu zaraz za Hiszpanią, podczas gdy w 2009 roku plasowali się w pierwszej trójce.
Według Patricka Petersona, pracownika Cisco Research Fellow jest to efekt uruchomienia w Chinach programu anty-spamowego, w który zostali zaangażowani dostawcy internetu oraz firmy zajmujące się bezpieczeństwem sieci.
Inny specjalista z branży IT, pracujący między innymi w Comcast, Michael O’Reirdan zauważa, że w chwili obecnej zacieśnia się współpraca z instytucjami zwalczającymi spam w USA ze specjalistami z Chin. Okazuje się bowiem, że doświadczenie specjalistów z Państwa Środka może stać się nieocenione, tym bardziej, że według Sophos, Stany Zjednoczone odpowiadają za 20% spamu generowanego w globalnej sieci.
Oczywiście eksperci zwracają uwagę na fakt, że wcale nie musi być tak, że to Amerykanie kryją się za tak ogromnym ruchem, ale faktem jest, że wiele komputerów w Stanach jest zainfekowanych złośliwym oprogramowaniem, którego twórcami może być każdy.
Według Cisco za tak dużym spadkiem generowanego spamu w Chinach może stać ściślejsza współpraca pomiędzy dostawcami internetu a klientami.
Chet Wisniewski z firmy Sophos idzie o krok dalej i zwraca uwagę na fakt, iż zmniejszenie ilości generowanego spamu w Chinach może być efektem ściślejszej kontroli całego internetu w tym państwie. W chinach trudniejsze stało się rejestrowanie nowych domen, a także bardziej restrykcyjna stałą się kontrola nad tym, kto może wysyłać maile. Mówi również, że
My naprawdę nie mamy wystarczającego wglądu w to, co dokładnie dzieje się w Chinach, ponieważ wiele działań jest utrzymywane w tajemnicy.
Dodając:
To chyba bardziej chodzi o cenzurę niż o próbę walki ze spamem, ale efekt końcowy jest taki, że spam został zatrzymany.
Po takich wiadomościach zastanawiam się nad sensem cenzury internetu. Czy faktycznie nie jest tak, że mądra cenzura,a raczej mądrze zorganizowane ograniczenia w dostępie do internetu wielu problemów nie rozwiążą. Nie jestem zwolennikiem cenzury, ale jestem za ograniczeniem dostępności pewnych funkcjonalności jakie internet oferuje. Wszelkie czaty powinny podlegać ścisłej kontroli i restrykcją wiekowym, choćby po to, aby wyeliminować pedofilię. Powinny pojawić się internetowe dowody osobiste, bez których dostęp do sieci byłby niemożliwy. I tyle…








