Thunderbird 3 doczekał się stailnej wersji
Długo trzeba było czekać na nową odsłonę jednego z najpopularniejszych klientów pocztowych na rynku. Thunderbird w wersji 3.0 wreszcie został udostępniony. Jest stabilny i lekko odmieniony w stosunku do wersji 2.0.
Thunderbird 3.0 to przede wszystkim:
- najnowszy silnik renderujący Gecko 1.9.1, zapewniający zgodność z najnowszymi standardami sieciowymi
- możliwość przeglądania wiadomości w kartach
- zaawansowane filtrowanie wiadomości
- system archiwizacji wiadomości
- inteligentne foldery, które łączą wiadomości z różnych skrzynek
- poprawiona integracja z Gmailem (lepsza współpraca z folderami Wysłane i Kosz)
- menadżer dodatków (największa siła programu), umożliwiający dostosowanie programu do swoich potrzeb
- poprawiona integracja z systemem Windows i Mac OS X (lepsza obsługa systemowych książek adresowych, integracja wyszukiwania, poprawione narzędzia importu danych)
- zupełnie nowy kreator kont
Nowości jest znacznie więcej, ale wymieniłem jedynie te najważniejsze. Najlepiej odebraną zmianą „na plus” może być całkowite przebudowanie konfiguratora kont, który w najnowszej odsłonie Thunderbirda jest bardziej przyjazny użytkownikowi. Sam interfejs również jest lekko odświeżony i sprawia wrażenie bardziej ergonomicznego w porównaniu do wersji 2.0. Korzystam z domyślnego motywu i nie mam zamiaru zmieniać go, ponieważ dobrze mi z nim.

- Thunderbird – okno główne
Jeżeli chodzi o Opcje programu, interfejs został przeniesiony z wersji 2.0, co powoduje, że odnalezienie szukanych ustawień programu nie powinno nastręczać trudności.

Thunderbird - opcje programu
Również w oknie Konfiguracja kont nie zaszły praktycznie żadne zmiany poza kilkoma drobnymi, które można raczej uznać za kosmetyczne. Nie jest to dobra informacja dla osób, które liczyły na to, że Mozilla dokona gruntownej przebudowy sposobu zarządzania kontami. Sam muszę przyznać, że po długiej przerwie w używaniu Thunderbirda, miałem problem ze znalezieniem kilku opcji. Z drugiej strony korzystanie z Google, czy z Binga nic nie kosztuje, a tam można znaleźć wszystkie potrzebne informacje na temat opcji Thunderbirda.

Thunderbird - konfiguracja kont (wprowadzono jedynie kilka kosmetycznych zmian)
Dość ciekawą zmianą w Thunderbirdzie 3.0 jest sposób wyświetlania wyników wyszukiwania. Wyniki wyszukiwania wyświetlają się w osobnej karcie, a dodatkowo prezentowany jest wykres obrazujący ilość wyników pasujących do danego zapytania na przełomie kliku ostatnich miesięcy.

Thunderbird - wyniki wyszukiwania (wyniki wyświetlają się w nowej karcie; dodano również wykres, który graficznie obrazuje ilość pasujących wyników do wyszukiwania na przełomie ostatnich miesięcy)
Największym problemem na jaki może natrafić użytkownik to wciąż skąpa baza rozszerzeń kompatybilnych z najnowszą odsłoną Thunderbirda. Spotkałem się z kilkoma rozszerzeniami, które nie chciały się uruchomić nawet poprzez narzędzie Nightly Tester Tools, co już bardzo mnie zaskoczyło. Cóż, jestem cierpliwy, więc mogę poczekać. Na chwilę obecną Thunderbird 3.0 z zainstalowaną ubogą ilością rozszerzeń w zupełności spełnia oczekiwania jakie stawiam klientom pocztowym. Rozważam nawet możliwość powrotu do korzystania z Thunderbirda, po tym jak swego czasu zrezygnowałem z klienta pocztowego na rzecz poczty wyświetlanej w oknie przeglądarki internetowej.
Thunderbird mnie zauroczył i myślę, że pomimo, iż Gmail obsługiwany z poziomy przeglądarki internetowej jak najbardziej spełniał moje oczekiwania to dobrodziejstwo protokołu IMAP sprawiło, że nie mam problemu z synchronizacją wiadomości na kilku maszynach, a i problem z miejscem na dysku, które było zajmowane przez nigdy nie kasowane maile, nie jest ważny po tym jak dokupiłem kolejne 500 GB do swojego blaszaka.
Thunderbirda 3.0 można pobrać z oficjalnych serwerów Mozilli odpowiednio dla systemu Windows, Linux, Mac OS X.
Wczoraj Google oddało pierwszą wersję beta przeglądarki Google Chrome dla systemów Linux (działa na dystrybucjach: Fedora, Ubuntu, OpenSuse i Debian) oraz Mac OS X (od wersji 10.5). Niestety wersja ta jest pozbawiona wielu funkcji, które działają już pod systemami Windows.
W dniu dzisiejszym zgodnie z zapowiedziami Microsoft opublikował grudniowe biuletyny zabezpieczeń. Jest ich sześć z czego trzy dotyczą krytycznych luk, a kolejne trzy oznaczone zostały jako ważne. Poniżej wyszczególnienie biuletynów z krótkim opisem:
Canonical Ltd., firma odpowiedzialna za wydanie zdaje się, że najpopularniejszej dystrybucji Linuksa – Ubuntu – rozważa możliwość wycofania z grupy oprogramowania opisywanej jako Application selection in the default install (aplikacje domyślnie wybrane podczas instalacji) programu do przetwarzania grafiki rastrowej o nazwie Gimp. Przedstawiciele firmy twierdzą, że Gimp jest zbyt zaawansowanym programem i raczej do zaawansowanych użytkowników jest kierowany, podczas gdy większość osób korzystających z Ubuntu potrzebuje jedynie narzędzia do prostej i szybkiej edycji fotografii. W związku z tym najprawdopodobniej już w Ubuntu 10.4 Gimpa już nie otrzymamy w standardzie, a w jego miejsce zastąpi znacznie prostszy F-Spot.
Po sieci zaczęły krążyć maile nawołujące do zainstalowania krytycznej łatki zabezpieczeń dla systemu Windows XP. Za wszystkim stoją cyberprzestępcy, którzy tak skonstruowali wiadomość, że wygląda ona na korespondencję wysłaną przez ekspertów komputerowych i producentów oprogramowania. Wiadomość zatytułowana: „Critical Update for Windows Xp SP3″ miała podmienioną ikonkę pliku w taki sposób, aby użytkownik myślał, że otwiera folder, co dla sporej grupy użytkowników wydało się bezpieczne. Po kliknięciu na ikonę folderu na dysku komputera instaluje się Trojan.Generic.171369, który następnie maskuje się na dysku komputera pod różnymi nazwami plików systemowych, rozsyła fałszywe wiadomości dalej w sieć za pośrednictwem zewnętrznego serwera SMTP, a także integruje się z autostartem sytemu Windows wyłączając edytor rejestru oraz Menadżera Zadań.
I stało się. Ja można powiedzieć zwolennik Windowsów i raczej pesymistycznie podchodzący do systemów, w których jądro ma cokolwiek wspólnego z Pingwinem natrafiłem na dystrybucję, która w pełni obsługuje sprzęt na moim HP Compaq 6720s. Do tej pory zaliczyłem większość najpopularniejszych dystrybucji Linuxa z nadzieją, że w końcu moja karta Merlin Wireless XU870 będzie obsługiwana zupełnie klikologicznie (w końcu jestem fanatykiem okienek z Redmond) bez konieczności korzystania z Konsoli. Była Mandriva i nic. Było Ubuntu i nic. Były wcześniejsze wersje OpenSuse i nic. Zazwyczaj wszystkie próby uruchomienia karty XU870 skończyły się fiaskiem. Za każdym razem wracał do łask wysłużony już Windows XP, gdzie kilka kliknięć myszką pozwalało mi cieszyć się dostępem do internetu zawsze tam, gdzie miałem na to akurat ochotę (no może nie zawsze i prawie wszędzie). Jakie zdumienie mnie ogarnęło, gdy po zainstalowaniu najnowszej wersji dystrybucji OpenSuse sygnowanej numerem 11.2 i włożeniu karty do gniazda, pojawił się komunikat o podłączeniu modemu. Pomyślałem sobie, już jest dobrze, bo nigdy taki komunikat moim oczom się nie ukazał. Szybka konfiguracja w menadżerze połączeń OpenSuse i kolor diody na karcie Merlina ze złowieszczego czerwonego zmienił się na ładny niebieski, ale wiąż mrugał. Jeszcze jedno kliknięcie i działa!!! Prawie spadłem z krzesła z wrażenia.
W dniu dzisiejszym, zgodnie z harmonogramem Microsoft opublikował listopadowe biuletyny zabezpieczeń. W porównaniu do października, gdzie tych biuletynów było 13, listopad jest raczej ubogi pod tym względem, ponieważ do zainstalowania jest tylko sześć łatek.
Specjaliści z firmy Sophos wzięli pod lupę mechanizm 
