Produkty Google blokowane w 25 krajach
Po dzisiejszej lekturze bloga Google zdziwiłem się, że nie tylko Chiny cenzurują, czy wręcz blokują dostęp do usług Google. Chiny faktycznie pod tym względem są faworytami, ale w rzeczywistości są jeszcze 24 inne kraje, gdzie mieszkańcy mogą mieć problem z korzystaniem z produktów Google. Ograniczenia są nakładane najczęściej na pojedyncze produkty, czy nawet ich funkcjonalności. W Australii na przykład po części są cenzurowane wyniki wyszukiwania tematyką związane z pornografią dziecięcą, czy treściami nakłaniającymi do zbrodni. Gdzie indziej nie skorzystasz z Bloggera, ani też w pełni nie skorzystasz z możliwości YouTube.
W sumie w 25 krajach ze 100, w których Google oferuje swoje usługi, dostęp do oferty Google jest w jakiś sposób ograniczony.
Należy się zastanowić jak głęboko cenzura powinna zagnieździć się w Internecie. Według mnie dostęp do niektórych treści powinny być faktycznie ograniczone. Z drugiej strony nie każdy, kto wpisuje w wyszukiwarkę słowo nazim chce zostać nazistą. Niestety jeżeli chodzi o cenzurę, to nie jest to zbyt dobre narzędzie jeżeli chodzi o kontrolowanie Internetu. Nie zbyt dobre, ale na chwilę obecną najskuteczniejsze. Nie pomoże tutaj edukacja w szkołach, telewizji i radiu o tym co jest dobre, a co nie, a cenzura skutecznie może wyeliminować patologię z Internetu.
Oczywiście za chwilę odezwą się przeciwnicy jakiejkolwiek cenzury, jako największego przekleństwa czasów przeszłych i teraźniejszych i zapewne przyszłych. Niestety nasza polska złota młodzież, która podobno już rodzi się mądra, gdzieś na drodze do dorosłości w 90% traci tę mądrość. Głupia młodzież w połączeniu z niecenzurowanym Internetem staje się mieszanką wybuchową.

