Archiwum

Posty oznaczone ‘cenzura’

Mongolia Wewnętrzna cenzurowana w Chinach

31.05.2011 16:22 Comments off

W Regionie Autonomicznym Mongolii Wewnętrznej wybuchły protesty przeciw wydobyciu na tym terenie węgla przez Chiny. Mongołowie zarzucają Chińczykom niszczenie stepów oraz pastwisk przez ciężarówki. Według informacji prasowych, do tej pory zginęło w wyniku protestów dwóch Mongołów. Mongolia Wewnętrzna będąca autonomią chińską jest na chwilę obecną największym chińskim producentem węgla. Niestety rdzenna ludność stanowi jedynie 20% ogólnej liczby mieszkańców regionu. Zdecydowana większość to Chińczycy, którzy w dalszym ciągu napływają do Mongolii Wewnętrznej. Mongołowie obawiają uważają, że zagrożony jest ich tradycyjny sposób życia.

Chiny jak zwykle w takich sytuacjach ograniczają dostęp do informacji obywatelom, wykorzystując w tym celu cenzurę.

Chińskie mikroblogi uniemożliwiają wyszukiwanie terminu „Mongolia Wewnętrzna„. Blokowany jest w ten sposób dostęp do informacji na temat protestów w chińskich serwisach społecznościowych takich jak Sina i Tencent, które w sumie mają około 300 mln użytkowników.

Renren, czyli chiński Facebook również został ocenzurowany. Zablokowano wyszukiwanie dla zwrotu „Mongolia Wewnętrzna”, co poskutkowało tym, że użytkownicy odwiedzający osoby, które na swoim profilu zaznaczyły jako rodzinne strony region Mongolii Wewnętrznej, mają ograniczony dostęp do ich profili.

Chiny mogą się  pochwalić ponad 450 mln internautów oraz permanentną kontrolą treści publikowanych w sieci. W tym roku poziom kontroli znacznie wzrósł w obawie przed Jaśminową Rewolucją, która miałaby uderzyć w chiński rząd.

Chiny mniej spamują, czy to tylko efekt uboczny cenzury?

26.02.2011 14:02 Comments off

Cisco System  w swoim raporcie wskazuje jasno, że Chiny z dotychczas piątego miejsca zajmowanego w rankingu największych spamerów świata spadła na miejsce 18. To ogromny postęp w walce ze spamem. Według rankingu opublikowanego przez firmę Sophos sytuacja Chin jest jeszcze lepsza, ponieważ według nich Chiny w tym momencie są na 20 miejscu zaraz za Hiszpanią, podczas gdy w 2009 roku plasowali się w pierwszej trójce.

Według Patricka Petersona, pracownika Cisco Research Fellow jest to efekt uruchomienia w Chinach programu anty-spamowego, w który zostali zaangażowani dostawcy internetu oraz firmy zajmujące się  bezpieczeństwem sieci.

Inny specjalista z branży IT, pracujący między innymi w Comcast, Michael O’Reirdan zauważa, że w chwili obecnej zacieśnia się współpraca z instytucjami zwalczającymi spam w USA ze specjalistami z Chin. Okazuje się bowiem, że doświadczenie specjalistów z Państwa Środka może stać się nieocenione, tym bardziej, że według Sophos, Stany Zjednoczone odpowiadają za 20% spamu generowanego w globalnej sieci.

Oczywiście eksperci zwracają uwagę na fakt, że wcale nie musi być tak, że to Amerykanie kryją się za tak ogromnym ruchem, ale faktem jest, że wiele komputerów w Stanach jest zainfekowanych złośliwym oprogramowaniem, którego twórcami może być każdy.

Według Cisco za tak dużym spadkiem generowanego spamu w Chinach może stać ściślejsza współpraca pomiędzy dostawcami internetu a klientami.

Chet Wisniewski z firmy Sophos idzie o krok dalej i zwraca uwagę na fakt, iż zmniejszenie ilości generowanego spamu w Chinach może być efektem ściślejszej kontroli całego internetu w tym państwie. W chinach trudniejsze stało się rejestrowanie nowych domen, a także bardziej restrykcyjna stałą się kontrola nad tym, kto może wysyłać maile. Mówi również, że

My naprawdę nie mamy wystarczającego wglądu w to, co dokładnie dzieje się w Chinach, ponieważ wiele działań jest utrzymywane w tajemnicy.

Dodając:

To chyba bardziej chodzi o cenzurę niż o próbę walki ze spamem, ale efekt końcowy jest taki, że spam został zatrzymany.

Po takich wiadomościach zastanawiam się nad sensem cenzury internetu. Czy faktycznie nie jest tak, że mądra cenzura,a raczej mądrze zorganizowane ograniczenia w dostępie do internetu wielu problemów nie rozwiążą. Nie jestem zwolennikiem cenzury, ale jestem za ograniczeniem dostępności pewnych funkcjonalności jakie internet oferuje. Wszelkie czaty powinny podlegać ścisłej kontroli i restrykcją wiekowym, choćby po to, aby wyeliminować pedofilię. Powinny pojawić się internetowe dowody osobiste, bez których dostęp do sieci byłby niemożliwy. I tyle…

Produkty Google blokowane w 25 krajach

20.04.2010 21:23 Comments off

Po dzisiejszej lekturze bloga Google zdziwiłem się, że nie tylko Chiny cenzurują, czy wręcz blokują dostęp do usług Google. Chiny faktycznie pod tym względem są faworytami, ale w rzeczywistości są jeszcze 24 inne kraje, gdzie mieszkańcy mogą mieć problem z korzystaniem z produktów Google. Ograniczenia są nakładane najczęściej na pojedyncze produkty, czy nawet ich funkcjonalności. W Australii na przykład po części są cenzurowane wyniki wyszukiwania tematyką związane z pornografią dziecięcą, czy treściami nakłaniającymi do zbrodni. Gdzie indziej nie skorzystasz z Bloggera, ani też w pełni nie skorzystasz z możliwości YouTube.

W sumie w 25 krajach ze 100, w których Google oferuje swoje usługi, dostęp do oferty Google jest w jakiś sposób ograniczony.

Należy się zastanowić jak głęboko cenzura powinna zagnieździć się w Internecie. Według mnie dostęp do niektórych treści powinny być faktycznie ograniczone. Z drugiej strony nie każdy, kto wpisuje w wyszukiwarkę słowo nazim chce zostać nazistą. Niestety jeżeli chodzi o cenzurę, to nie jest to zbyt dobre narzędzie jeżeli chodzi o kontrolowanie Internetu. Nie zbyt dobre, ale na chwilę obecną najskuteczniejsze. Nie pomoże tutaj edukacja w szkołach, telewizji i radiu o tym co jest dobre, a co nie, a cenzura skutecznie może wyeliminować patologię z Internetu.

Oczywiście za chwilę odezwą się przeciwnicy jakiejkolwiek cenzury, jako największego przekleństwa czasów przeszłych i teraźniejszych i zapewne przyszłych. Niestety nasza polska złota młodzież, która podobno już rodzi się mądra, gdzieś na drodze do dorosłości w 90% traci tę mądrość. Głupia młodzież w połączeniu z niecenzurowanym Internetem staje się mieszanką wybuchową.

Google.cn już bez cenzury

23.03.2010 12:53 Comments off

Google wreszcie się odpolityczniło jeżeli chodzi o podejście do chińskich obostrzeń w kwestii cenzurowania treści w internecie. Od kilku godzin internauci chcący skorzystać z chińskiej wersji wyszukiwarki Google są przekierowani pod adres google.com.hk, czyli wersję działającą w Hong Kongu, która nie podlega cenzurze chińskiego rządu.

Przedstawiciele Google jednocześnie informują, że zdają sobie sprawę z tego, że niedługo chiński rząd będzie starał się zablokować dostęp do wyszukiwarki działającej w Hong Kongu. W celu monitorowania dostępu do usług Google został uruchomiony mechanizm App Status Dashboard.

Na terenie samych Chin Google wciąż będzie prowadziło prace, które jednak będą ograniczone do pionu badawczego i działu sprzedaży, a wszystko i tak uzależnione jest od tego, jak szybko chiński rząd zablokuje dostęp do domeny google.com.hk.

Na Białorusi nie ma już wolnych mediów

1.01.2010 21:49 Comments off

cenzuraPo tym jak na Białorusi została całkowicie ocenzurowana prasa, radio i telewizja, Internet był ostatnią ostoją wolności słowa. Według gazety Niezawissimaja Gazeta z początkiem roku 2010 białoruski rząd rozpoczął ścisłą kontrolę sieci WWW jakoby na prośbę obywateli. Kontrola ma być sprawowana przez specjalną jednostkę administracyjną utworzoną przy prezydencie. Nowe prawo, które jest wynikiem zmian w ustawie medialnej z 2009 roku nakłada na dostawców internetu od 1 stycznia 2010 roku obowiązek gromadzenia informacji o aktywności użytkowników w sieci , na wypadek gdyby organy państwowe zajmujące się ściganiem przestępczości kryminalnej i skarbowej potrzebowały ich przeciwko podejrzanemu.

Cała sprawa ma podłoże polityczne, ponieważ wolność słowa jaka panowała w Internecie zdecydowanie zagrażała urzędującemu w tym momencie na Białorusi prezydencie  – Aleksandrowi Łukaszence. W obliczu zbliżających się wyborów, reżim stara się zamknąć wszelkie możliwości wystąpień opozycji.

W Chinach porno przez Google nie znajdziesz, czyli rzecz o CIIRC

23.06.2009 22:32 Comments off

googlecnGigant na rynku wyszukiwarek – Google ma w planach ma dostosowanie się do dyrektyw rządu chińskiego w kwestii dostępności wyników wyszukiwania, gdzie zapytanie miało jakikolwiek związek z pornografią. Po wprowadzeniu zmian, lokalna wyszukiwarka (google.cn) nie będzie zwracała wyników wyszukiwania związanych z pornografią, przez co firma z Mountain View pójdzie na rękę chińskiej agencji China Internet Illegal Information Reporting Center, która oskarżała Google o rozpowszechnianie pornograficznych i wulgarnych treści.

CIIRC został założony 10 czerwca 2004 roku. Jego zadaniem jest:

  • utrzymanie porządku w Internecie
  • reprezentowanie interesów publicznych
  • ochrona ludności, w szczególności osób nieletnich przez treściami wulgarnymi płynącymi z Internetu
  • wzmocnienie samoregulacji i samodyscypliny w chińskiej branży internetowej

CIIRC działa pod kierownictwem Ministerstwa Informacji Przemysłu Biura Państwowej Rady Informacji. CIIRC współpracuje z Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego i wspiera organy służb ścigania, podając namiary na osoby, które są, lub mogą być zamieszane w przestępstwa popełniane za pośrednictwem Internetu.

Organizacja CIIRC zbiera bardzo pochlebne komentarze do swojej działalności. Na stronie agencji można przeczytać, że na skrzynkę pocztową pracownicy CIIRC otrzymali ponad 30000 listów z pochwałami i propozycjami dalszych zmian w prawie, które pozwolą w jeszcze większym stopniu uregulować ruch w Internecie. Szczególne pochwały płyną ze strony szkół i rodziców, którzy dziękują za zmniejszenie dostępności treści pornograficznych i ogólnie uznanych za wulgarne dla swoich pociech.

CIIRC organizuje wiele imprez, na których stara się przekazywać wiedzę z zakresu bezpiecznego korzystania z Internetu. Uczy rodziców jak chronić swoje dzieci przed szkodliwymi informacjami płynącymi z sieci.

Należy zastanowić się, co CIIRC (czyt. chiński rząd) rozumie przez zwrot „szkodliwa informacja”. Czy za taka informację uważa się faktycznie pornografię i inne wulgarne treści, czy jest to raczej próba „cichej” cenzury Internetu i odcięcie młodych ludzi od informacji płynących z zewnątrz. Jeżeli główną przesłanką jest cenzura, to należy cały projekt potępić. Jeżeli natomiast cel jest szczytny (stop pornografii wśród nieletnich) to myślę, że zmuszenie Google do zmian w algorytmie wyszukiwania w lokalnej wyszukiwarce jest godne naśladowania.

Za chwile podniosą się głosy, że mimo wszystko jest to cenzura. Moim zdaniem jednak taki rodzaj cenzury jest porządany i należałoby zwrócić uwagę na ten problem naszego rządu.

Z drugiej strony brak wyników w wyszukiwarce google.cn nic nie da. Wystarczy wpisać w przeglądarkę google.com i zyskujemy pełną funkcjonalność. Chyba, że CIIRC wywalczy blokowanie wszystkich „nie chińskich” przeglądarek. Znając zdolności rządu chińskiego i takiego pomysłu można się spodziewać w niedalekiej przyszłości.