Jak podaje Wall Street Journal, Digital Sky Technologies przymierza się do kupienia komunikatora ICQ. Dla przypomnienia DST jest właścicielem 70% akcji serwisu Nasza-Klasa oraz 2% akcji serwisu Facebook. Komunikator w tym momencie należy do firmy AOL, która kupiła program za 400 milionów dolarów od izraelskiej firmy Mirabills.
ICQ pomimo, że lata świetności ma już za sobą, wciąż jest łakomym kąskiem, ponieważ w samej Rosji korzysta z niego ponad 8 milionów użytkowników, a w sumie na całym świecie korzysta z ICQ ponad 33 mln ludzi. Tak więc jest o co się bić i jest się z kim bić, ponieważ transakcją zainteresowane jest także Google, które również widzi w zakupie ICQ sposób na opanowanie rosyjskiego rynku komunikatorów internetowych. Z niepotwierdzonych źródeł napływają informacje, że wartość transakcji szacowana jest na ponad 300 milionów dolarów.
Digital Sky Technologies staje się powoli potentatem na rynku serwisów społecznościowych, a teraz chce zaistnieć na rynku komunikatorów. Mimo wszystko uważam, że lepiej dla nas byłoby, gdyby ICQ przeszedł w ręce DST, ponieważ ja również zaczynam odczuwać nadmierną ingerencję Google w moje życie. Mimo, że jestem użytkownikiem narzędzi Google, to wydaje mi się, że przejęcie ICQ może spowodować przesunięcie granicy wolności wyboru do poziomu zwyczajnego braku wyboru. Już niedługo może zdarzyć się tak, że jakichkolwiek usług byśmy nie wybrali, to będzie i tak za tym stało Google.
Czy dojdzie do symbiozy użytkowników Facebooka i MySpace?? Czy 400 milionów użytkowników otrzyma zupełne nową jakość social networking? Co tak naprawdę przyniesie nam połączenie Facebooka i MySpace? Jakie są plany właścicieli potentatów wśród serwisów społecznościowych? Póki co możemy jedynie stawiać pytania. Jedynie na jedno pytanie można dać w stu procentach pewną odpowiedź. Rozmowy są faktycznie prowadzone, co potwierdziła dyrektor do spraw operacyjnych w Facebooku, pani Sheryl Sandberg. Porozumienie może się sprowadzać tylko i wyłącznie do możliwości logowania się do MySpace za pośrednictwem platformy Connect umożliwiającej zalogowanie się do stron osób trzecich za pośrednictwem loginów wykorzystywanych na Facebooku.
Taki mechanizm działa na przykład w serwisie digg.com, gdzie po zalogowaniu się za pomocą platformy Connect możemy treści przez nas oceniane jednocześnie udostępniać na Facebooku.
Czy również podobną formę dzielenia się treściami otrzymamy w przypadku połączenia sił Facebooka i MySpace? Czy treści z MySpace będą udostępniane na Facebooku? Co Facebook da w zamian?
Im dłuższy artykuł, tym więcej pytań się pojawia. Należy więc czekać na oficjalne informacje.
Firma MS Labs zajmująca się bezpieczeństwem opublikowała raport, w którym ostrzega przed nowym wariantem konia trojańskiego o nazwie Bredolab, który jest załączony do fałszywych wiadomości wysyłanych rzekomo przez Facebooka.
Niektórzy użytkownicy mogą otrzymać email od „Facebook Team”, który ma służyć potwierdzeni u resetowania hasła, a w rzeczywistości zawiera plik spakowany zipem, w którym ma być zawarte nowe hasło do Facebooka. Po uruchomieniu pliku, komputer zostaje zainfekowany trojanem Bredolab, który aby ominąć firewalla integruje się z plikami systemowymi Windowsa. Firma M86, która również zajmuje się analizowaniem bezpieczeństwa sieci komputerowych twierdzi, że działanie trojana Bredolab nie sprowadza się tylko i wyłącznie do „bycia” na zainfekowanym komputerze. Dodatkowo pobiera z sieci bota o nazwie Pushdo, który inicjuje dalsze wysyłanie fałszywych wiadomości z „potwierdzeniem resetowania hasła Facebooka”.
Administratorzy Facebooka zwracają uwagę na niebezpieczeństwo i proszą o zachowanie ostrożności w wypadku natrafienia na tego typu wiadomości w swojej skrzynce.
O tym, że Microsoft i Google prowadzą negocjacje w sprawie możliwości indeksacji treści, które są publikowane na łamach najpopularniejszych serwisów społecznościowych, pisałem jakiś czas temu. Teraz stało się to faktem. W wyszukiwarce Bing będziemy mogli zobaczyć wyniki z serwisów Twitter i Facebook, a Google udostępni nam w swoich wynikach treści z Twittera. Przedstawiciele obu gigantów zauważyli ogromny potencjał obu serwisów w przekazywaniu bieżących informacji. Korzystają również z rosnącej popularności Twittera i Facebooka, co powoduje, że dokładność informacji również może wzrosnąć. Jak będzie naprawdę? Grzegorz Marczak na swoim blogu słusznie zauważył, że często wpisy na serwisach społecznościowych przybierają formę reakcji na jakąś wiadomość i może się okazać, że w wynikach jakie zwróci nam wyszukiwarka pojawią się treści takie jak: „OMG”, „Haha” czy „:-)”. Jak sobie poradzą specjaliści z Google i Microsoftu z tego typu problemem – czas pokaże.
Warto też wspomnieć, że umowa zawarta przez Google z Twitterem to część większego projektu o nazwie Social Search, w którym gigant z Mountain View chce dotosować wyniki wyszukiwania do użytkownika, który jest aktualnie zalogowany do usługi. Warunkiem koniecznym do skorzystania z Social Search jest posiadanie konta na Google i założenie profilu Google, w którym określamy do jakich sieci społecznościowych należymy.
Categories: Internet, Komputery, Sieci, Społeczeństwo, Technologie Tags: bing, facebook, google, microsoft, serwisy społecznościowe, social search, twitter
Digital Sky Technologies (DST), lider na rynku rosyjskojęzycznym jeżeli chodzi o inwestycje w branżę internetową nie poprzestał na zakupie 2% procent udziałów w Facebooku za około 200 mln dolarów w maju tego roku. Agencja Reuters informuje, że przedstawiciele rosyjskiego potentata wciąż wykupują udziały w Facebooku w identycznej cenie za akcje jak w przypadku pierwszej transakcji (14,77 dolara). Ważne jest, że akcje kupowane są z pominięciem giełdy, bezpośrednio od ich posiadaczy. Szacuje się, że na tą chwilę Digital Sky TEchnologies posiada około 3,5 % udziałów.
Dla przypomnienia powiem, że firma DST jest również właścicielem polskiego serwisu społecznościowego – nasza-klasa.pl, posiadając w nim 70 % udziałów.
O tym jak wielki potencjał tkwi w tego typu inwestycjach świadczy fakt, że przedstawiciele Facebooka spodziewają się w tym roku około 500 mln dolarów przychodu, a w roku 2014 przychody mogą sięgnąć miliardów dolarów.
10 sierpnia 2009 roku Facebook przejął serwis FriendFeed, jeden z największych portali, który umożliwia dzielenie się nam informacjami znalezionymi w Internecie i udostępnianie ich naszym znajomym. Sam serwis w Polsce jest mało popularny, ale właściciele i twórcy Facebooka już dawno zauważyli, że FriendFeed ma ogromny potencjał. Pierwsze sygnały o chęci przejęcia FriendFeed przez Facebooka docierały do najbardziej zainteresowanych sprawą w 2007 roku, zaraz po starcie serwisu agregującego informacje. Niecałe dwa lata później fuzja stała się rzeczywistością. Obie strony są bardzo zadowolone z połączenia sił. Czterech właścicieli FriendFeed przechodząc do Facebooka otrzymali wysokie stanowiska w grupach projektowych, a przed właścicielami Facebooka otworzyły się drzwi do wykorzystania technologi i pomysłów inżynierów FriendFeed. Warto też wspomnieć kogo dzięki fuzji pozyskali do pracy założyciele Facebooka. Są to: Bret Taylor – współzałożyciel FriendFeed, a wcześniej odpowiadał za wdrożenie GoogleMaps, Paul Buchheit – współtwórca FriendFeed, a wcześniej współtwórca usługi GMail, Jim Norris oraz Sanjeev Singh – współzałożyciele FriendFeed, pracujący wcześniej również dla Google.
Należy się spodziewać, że już niedługo serwis Facebook zostanie wzbogacony o funkcje dostępne wcześniej w serwisie FriendFeed. Sam FriendFeed będzie dalej działał i według zapewnień fuzja nie powinna zakłócić jego działania w najbliższym czasie.
Szczegóły finansowe przejęcia nie zostały na razie podane do publicznej wiadomości.