Google Chrome Frame – podsumowanie tygodnia
O wydaniu przez Google wtyczki o nazwie Google Chrome Frame informowałem niespełna tydzień temu. Przypomnę jedynie, że Google Chrome Frame dodaje do IE silnik WebKit, obsługę standardó w CSS3 i HTML5, udoskonala silnik V8 oraz umożliwia poprawne uruchomienie obiektu Canvas. W ciągu tygodnia na linii Google Microsoft rozgorzał spór o zasadność wykorzystywania wtyczki w przeglądarkach (wtyczka działa na IE6, IE7 i IE8) Microsoftu. Microsoft uważa, że wtyczka przygotowana przez Google charakteryzuje się niskim poziomem zabezpieczeń, odradzając użytkownikom Internet Explorera instalowanie pluginu. Przedstawiciel Microsoftu przypomina, że przeglądarka IE8 została uznana za najlepiej zabezpieczoną na rynku, powołując się w tej kwestii na badania sponsorowane przez Microsoft.
Gigant z Mountain View nie pozostawia bez echa oskarżeń o rzekome niebezpieczeństwa związane z korzystaniem z pluginu Google Chrome Frame. Na portalu eWeek.com (tekst w języku angielskim) wypowiedział się rzecznik Google, wyjaśniając intencję programistów pracujących nad wtyczką.
Chcemy zachęcić użytkowników do korzystania z bardziej nowoczesnych i zgodnych ze standardami przeglądarek takich jak Firefox, Safari, Opera czy Google Chrome. Tym, którzy nie mogą tego zrobić, proponujemy Chrome Frame, które wprowadza do Internet Explorera silniejsze zabezpieczenia, lepszą wydajność i większe możliwości zarówno dla użytkowników jak i programistów.
Czy faktyczne intencje zostały wyrażone w słowach rzecznika? Tego nie wiadomo. Faktem jest, że Microsoft został lekko ośmieszony w oczach internautów. Okazuje się, że korporacja z zewnątrz za pośrednictwem wtyczki, jest w stanie z IE zrobić „demona szybkości i kompatybilności”. Jest to wyraźny sygnał dla Microsoftu, że ich przeglądarka internetowa pomimo długiego funkcjonowania na rynku tego typu oprogramowania i lat ulepszania, wciąż ma dużo do nadrobienia. Czy w Microsofcie dojdą do refleksji skłaniających do działania przy ulepszaniu IE? Może powinno się zacząć prace od podstaw?
Google zapewne nie zamierza przerwać prac nad wtyczką Frame. Zachęca programistów do udzielania się w społeczności Open Source w celu przyspieszenia prac nad wtyczką, która – przypomnę – wciąż znajduje się w fazie testów.
Google w dniu dzisiejszym uruchomiło nową usługę pozwalającą na wyświetlanie dokumentów PPT, PDF i TIFF z poziomu przeglądarki internetowej, bez potrzeby pobierania plików na dysk twardy komputera. Usługa może stać się bardzo przydatna blogerom oraz webmasterom, którzy po wstawieniu na stronie odpowiedniego kodu HTML mogą wymusić przeglądanie określonego dokumentu w oknie przeglądarki internetowej.
Koncerny muzyczne w odpowiedzi na ogromną falę piractwa otwierają sklepy internetowe, w których można kupić pojedyncze piosenki za dużo mniejsze pieniądze, niż ma to miejsce w tradycyjnych sklepach muzycznych. Jest to próba na zwiększenie zysków ze sprzedaży muzyki. Wydawcy muzyki szukają również nowych rynków zbytu, a biorąc pod uwagę, że populacja Chin jest szacowana na 1,3 mld osób, które na fali bumu gospodarczego stają się zamożniejsi okazuje się, że Państwo Środka jest smakowitym kąskiem dla koncernów muzycznych. I tutaj piękna wizja zarobku na sprzedaży muzyki staje się lekko rozmyta.
Kai-Fu Lee, który jeszcze w zeszłym tygodniu był szefem chińskiego oddziału Google, rusza z platformą rozwojową dla najbardziej obiecujących projektów z dziedziny Internetu, sieci mobilnych i chmur obliczeniowych. Innovation Works, bo tak nazywa się nowy projekt Kai-Fu Lee, ma wspierać najlepszych chińskich specjalistów, którzy będą mogli korzystać z bazy technologicznej, finansowej i prawnej.
Gigant na rynku wyszukiwarek – Google ma w planach ma dostosowanie się do dyrektyw rządu chińskiego w kwestii dostępności wyników wyszukiwania, gdzie zapytanie miało jakikolwiek związek z pornografią. Po wprowadzeniu zmian, lokalna wyszukiwarka (
Ostatnio praktycznie w odstawkę odszedł Thunderbird ze stajni Mozilli. Stało się tak na rzecz GMaila oraz kilku jeszcze innych narzędzi udostępnionych przez Google. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, iż coraz częściej pocztę przeglądam na laptopie, a synchronizacja poczty pomiędzy blaszakiem a laptopem właśnie, zajmowała mi zbyt dużo czasu. GMail rozwiązał problem w 100%. Dostęp do poczty mam praktycznie z każdego miejsca w kraju (nawet tam gdzie dostęp do internetu sprowadza się do EDGE, czy nawet GSM), ponieważ słabe łącze internetowe i tak pozwala na zalogowanie się do poczty poprzez przeglądarkę internetową i w miarę sprawne przeglądanie maili. Thunderbird niestety już nie jest tak elastyczny przy słabych łączach internetowych, bowiem praktycznie każdy list musi być ściągnięty na dysk twardy naszego komputera. A wyobraźcie sobie ściąganie załączników wielkości przekraczającej 10 MB wielkości na łączu EDGE, czy GSM.

