Urlop, urlop i po urlopie…
Minęło dokładnie 17 dni od momentu, gdy zacząłem się urlopować i niestety przyszedł czas na powrót do rzeczywistości. Mam tylko nadzieję, że ta rzeczywistość nie będzie tak szara jak ta przysłowiowa. Muszę przyznać, że urlop mogę zaliczyć do udanych. Nie miałem powodu, by narzekać na pogodę, chociaż zbyt ciepło nie było, ale i tak udało mi się złapać trochę promieni słonecznych. Woda w Bzurze była w miarę ciepła, więc kąpiele można było zażywać bez wahania. Od siatkówki chce mi się rzygać, ale planujemy i tak zorganizować jeszcze jakiś turniej na naszym boisku. Zobaczymy co nam z tego wyjdzie, ponieważ przewidywany termin rozgrywek najprawdopodobniej pokryje się nam ze Świętem Róży i może być tak, że większość znajomych wybierze jednak Święto Róży niż turniej w siatkówkę plażową.
I to tyle.


